W słusznie minionej epoce były niespotykanie popularnym sposobem spędzania wolnego czasu, miejscem spotkań towarzyskich a także polem manewrowym dla amatorów ogrodnictwa. Sadzono tam drzewka owocowe, uprawiano grządki, sadzono i zbierano to co wyrosło, a wszystko to na potrzeby własne. W wielu miastach w Polsce wciąż jeszcze pozostały spółdzielnie działkowe, gdzie starsi już ludzie wciąż tłumnie przybywają by doglądać swojego dobytku. Gdzieniegdzie ich miejsce zastępują ich dzieci, czy wnuki. Jest w tym pewna dziwna przewrotność. Większość młodych ludzi, w czasach tak zwanego głupiego wieku, narzekała, czy wręcz przeklinała działki za to, że rodzice zmuszali ich do spędzania tam wolnego czasu, który można było poświęcić na spotkania z przyjaciółmi i znajomymi, a który „marnowali” na plewienie, przekopywanie grządek, sadzenie czy przycinanie drzewek. Nie mówiąc już o malowaniu działkowej altanki, czy wręcz domku. Czasy jednak się zmieniają, a co za tym idzie, młodzi ludzie dorastają. Działka staje się dla nich tym, czym kiedyś była dla ich rodziców czy dziadków – odskocznią od codziennego życia i ciągłego wyścigu z czasem. Na działce, wśród własnoręcznie posadzonych roślin, zrobionych dekoracji, czas płynie wolniej. Sąsiedzi są jacyś tacy milsi, uczynniejsi, a wszystko jest jakieś takie przyjemniejsze.